KKH - Informacje praktyczne

Jak sie dostać ?

Północna droga lądowa do Indii

Jeśli chcemy zacząć trasę w Kaszgarze (Chiny) to możemy się tam dostać najtaniej tzw. Północną Drogą Lądową do Indii. Jest to legendarny już szlak prowadzący do środkowej Azji. Za czasów komunizmu w byłym ZSRR było możliwe przebycie go za 30 $. Po rozpadzie Związku Radzieckiego sytuacja mocno się skomplikowała, a zwiększenie ilości granic z niestabilnymi politycznie krajami (Rosja, Kirgizja, Kazachstan, Uzbekistan...) utrudnia mocno podróż..

Dotarcie do Kaszgaru południową drogą do Indii pociągiem i innymi kombinowanymi sposobami nam zajęło 10 dni. Rowery zapakowaliśmy w pudła kartonowe - takie w jakie są fabrycznie pakowane. Sporo problemów mieliśmy w pociągach - bagaż był zdecydowanie za duży aby go potraktować jako podręczny (150 kg na 3 osoby).

Największy problem w przebyciu drogi północnej, to przejazd przez Rosję i Kazachstan. Niezależnie jakie dokumenty posiadamy i tak mundurowi przyczepiają się do każdego szczegółu  wymuszając łapówkę. Najlepszym sposobem zabezpieczenia się przed takimi sytuacjami jest posiadanie wszystkich możliwych papierów  z dużą ilością pieczęci. Pieczątkę -AB- do paszportu - oznaczającej wyjazd służbowy - dostaniemy w urzędzie paszportowym (sic!) po okazaniu  papieru wystawionego przez dowolną  firmę, że jedziemy służbowo do Rosji. Następnie można w Warszawie w -Intouriście- na ul. Kruczej kupić voulcher, który jest potwierdzeniem rezerwacji hotelu w Rosji. Niestety o ile w 1997 roku wykupienie takiego dokumentu na tydzień kosztowało 15 zł, to w 1999 już 120 zł i to tylko na 2 dni. Dodatkowo warto by było postarać się o zaproszenie od jakiejś instytucji w Rosji. Niestety i to wszystko nie gwarantuje nam spokoju. Praktycznie nie ma dnia bez kontroli i wyraźnej sugestii zlikwidowania problemu za opłata w dolarach. W takich sytuacjach można przyjąć dwie taktyki - albo -zgrywać głupa mówiąc w kółko -ja nie panimaju-, albo twardo grać od początku, dając do zrozumienia, że dokładnie wiemy co jest grane. W pociągu Moskwa - Ałma Ata mieliśmy taką sytuację, że 3 wojskowych zaproponowało nam 200 $ za bezproblemową dalszą jazdę, a jak nie zapłacimy - to jak cytowali z jakiejś książki - grozi nam kara od 3 miesięcy do 2 lat pozbawienia wolności. Zażądaliśmy kontaktu z ambasadą - oni na to że zaraz wysiadamy na stacji w stepie, a tam nie ma żadnych telefonów. Po 3 godzinach rozmów zgodzili się na 30$ łapówkę od nas trzech. Rozmowy dodatkowo utrudniał fakt że jechaliśmy z wybitnie ponadprzeciętna ilością bagaży - mieliśmy 3 rowery i masę rzeczy (ok. 150 kg na 3 osoby). Co ciekawe w Polsce spotkałem człowieka, który opisał kropka w kropkę identyczną historię w tym samym pociągu - gdy jechał ok. miesiąc czasu przed nami.

Z Ałma -Aty do granicy chińskiej (ok. 500 km) jechaliśmy taksówką - starym Audi 80. Z niemałym trudem, ale jednak udało nam się wstawić 3 pudła z rowerami do bagażnika - "na sztorc", a wszystkie pozostałe pakunki i my sami do środka. Najmniejszy problem bagaże stanowiły w Chinach, Pakistanie i Indiach - zawsze jechały na dachu autobusu.

Południowa droga do Indii

Jeśli chcemy zaś pokonać KKH od południa zaczynając w Islamabadzie - mamy dwa warianty. Najszybszym sposobem jest przelot samolotem do Delhi w Indiach, potem przejazd autobusem do Amristaru, przejście granicy indyjsko-pakistańskiej na piechotę, busem do Lahore, aż w końcu autobusem do Islamabadu. Tańszym ale zdecydowanie bardziej czasochłonnym wariantem jest Lądowa Droga Południowa do Indii przez Turcję, Iran i Pakistan - do Islamabadu.

^ do góry

Karakoram Highway

Karakoram Highway ma 1360 km, z których 440 km biegnie w Chinach, a pozostała część w Pakistanie. Droga ciągnie się przez cztery pasma górskie - w tym trzy najwyższe na świecie - Himalaje, Karakorum i Hindukusz oraz Pamir. Po stronie Chińskiej biegnie szerokimi i trawiastymi dolinami Pamiru. Krajobraz po pakistańskiej stronie jest diametralnie różny: szosa prowadzi po zboczach głębokich kanionów rzeki, co chwila wznosząc się ii opadając do poziomu wody.

Droga praktycznie w całości jest asfaltowana, ale z powodu padających deszczy oraz trzęsień ziemi jest często przerywana przez lawiny błotne i spadające rumowiska skalne. Co jakiś czas asfalt gwałtownie się kończy i wszyscy, łącznie z potężnymi pakistańskimi ciężarówkami, muszą ominąć ten zniszczony odcinek szlaku wyboistą, szutrową drogą. Poniżej drogi leżą milczące ofiary nieujarzmionej przyrody - przewrócone wraki samochodów i autobusów.
Po stronie Chińskiej nie ma problemów z noclegami - dzięki płaskim dolinom wszędzie jest miejsce na rozbicie namiotu, a wielu przypadkach jest szansa na zrobienie tego w pobliżu rzeki, lub strumienia. Inaczej się ma rzecz w Pakistanie - Karakorum nie jest łaskawe dla podróżników i bardzo często przez parędziesiąt kilometrów droga ciągnie się wykutą w skale półką, nie dając nam najmniejszych szans na nocleg pod własnym dachem. Na szczęście - w przeciwieństwie do Chin turystyka jest tu lepiej rozwinięta i można znaleźć w wioskach tanie hoteliki za 1-4 $.
Najbardziej popularnym wśród cyklistów odcinkiem KKH jest fragment Gilgit-Khunjerab Pass (przełęcz na granicy - 4730 m n.p.m.). Jest to faktycznie chyba najładniejszy odcinek trasy. Wielu turystów ma kłopoty z otrzymaniem wizy chińskiej i dlatego też na przełęczy zawracają z powrotem.

Na trasie pomiędzy Gilgit a Kaszgarem codziennie spotyka się rowerzystów - czasem wręcz całe wycieczki.
Najmniej uczęszczanym odcinkiem KKH jest trasa pomiędzy Gilgit i Islamabadem - mający 630 km odcinek jechaliśmy 8 dni i nie spotkaliśmy żadnego turysty-rowerzysty ! Okolice te mają fatalną sławę - co możemy potwierdzić - wielokrotnie zdarzały się sytuacje, kiedy dzieci obrzucały nas kamieniami i patykami. Pewnego dnia grupa ok. 15 dzieci zatrzymała mnie w czasie jazdy. Mikołaj i Grzesiek wyprzedzili mnie wcześniej o kilometr, a droga prowadziła pod górę, więc byłem bez szansy ucieczki. W czasie pertraktacji zaczęły wyciągać z sakw drobne przedmioty - straciłem parę drobnych rzeczy. Od tego zdarzenia jechaliśmy już zawsze razem.
Ostatnie 40 km (Taxila - Rawalpindi) wiedzie Grand Trunk Road - bardzo hałaśliwą i ruchliwą autostradą. Islamabad i Rawalpindi tworzą jedna aglomerację - pierwsze miasto jest oficjalną nowoczesna stolicą kraju, a drugie typowym pakistańskim miastem.

Jadąc KKH warto wybrać się na trekking do bazy pod Nanga Parbat (8125 m. n.p.m.) lub dookoła - nam zajęło to 7 dni. Relacja z trekkingu »

^ do góry

Powrót: Indie - Polska

Za zakończenie naszej wyprawy czekało nas najtrudniejsze logistyczne zadanie - przesłanie roweru samolotem. Najtańsze bilety oferował rosyjski Aeroflot - 330 $ za osobę. Standardowo linie lotnicze pozwalają wziąć 25 kg bagażu i liczą sobie ok. 7 $ za każdy kilogram nadbagażu. Pracownicy zazwyczaj przymykają oko i rzadko kiedy trzeba dopłacać. Niestety decyzja zawsze jest podejmowana tuz przed odlotem - jesteśmy zatem skazani na humory pracowników lotniska. Nie chcieliśmy ryzykować - każdy z nas miał ok. 35 kg bagażu + 20 kg - ważył rower. Postanowiliśmy wysłać nasze maszyny za pomocą Cargo. Formalności są typowo indyjskie - zajęło nam to 12 godzin (łącznie z przepakowaniem rowerów - bo okazało się że paczki mają zły rozmiar). Wszystko załatwia się na samym lotnisku. W porcie cargo linie lotnicze mają swoje biura. Warto nadanie roweru zaplanować 2-3 dni przed odlotem. Koszt przesłania ok. 20 kg (waga ważyła z dokładnością do 5 kg) z Delhi w Indiach do Warszawy wyniósł 50$. Rowery dotarły na Okęcie tydzień po naszym przylocie całe i nieuszkodzone.

^ do góry

 

Mapy, przewodniki


Karakoram Highway jest na tyle sławne że doczekało sie własnego przewodnika. Wydana przez Lonely Planet książka to podstawowe źródło informacji. Droga jest dokładnie opisana, a każdy odcinek trasy ma swój komentarz dla rowerzystów. Cena : ok 100 zł.(25$). Obecnie (2006 rok) przewodnik zawiera również informacje o Pakistanie. Po lewej widać stara okładkę, a po prawej nową okładkę tego przewodnika.

Z map można polecić Nelles Maps "Pakistan" w skali 1:1,5 mln, oraz RV Verlag "China" 1:4 mln. (charakterystyczna czerwona okładka).

MapyKarakoram Highway można zamówić również na stronie johnthemap - mapy są w tak dużej skali, że można je spokojnie wydrukować ze strony WWW.

Jest równiez dostępny mapa firmy Stanfords "Karakoram Highway". Cena ok 100 zł.

 

 

^ do góry

Granica Chińsko-Pakistańska

Posterunek chiński znajduje się 100 km od granicy - w Tashurganie - tutaj odbywa się kontrola paszportów. W Sost, po stronie pakistańskiej, trzeba się koniecznie zameldować na posterunku policyjnym. Na pakistańskim odcinku Karakorum Highway, co około 100 km znajdują się posterunki kontrolne, w których trzeba się wpisać do specjalnej księgi i pokazać paszport - jest to związane z dbałością Pakistańczyków o bezpieczeństwo turystów. Zobacz rówież do rozdziału bezpieczeństwo

^ do góry

Wizy

Stan na rok 1999

Pakistańska - uzyskuje się bez problemu w Warszawie, koszt: 200 zł

Chińska - indywidualni turyści mają czasem problemy w otrzymaniu wizy, jeśli jesteś studentem, najlepiej poprosić władze uczelni o list polecający do ambasady. Cena wizy: 100 zł

Indyjska - za darmo w ambasadzie w Warszawie.

Rosyjski voulcher - wykupiliśmy w Intouriście- w Warszawie za 120 zł. Voulcher to nic innego jak rezerwacja noclegu. Warto jednak załatwić sobie pieczątkę -AB- - w biurze paszportowym, która jest bezpłatna.

^ do góry

Bezpieczeństwo

Chińska część drogi jest bezpieczna. Problemem dla rowerzystów może być pokonanie odcinka Tashkurgan - przełęcz Khunjerab Pass na rowerze. Nam się to udało, ale miałem sygnały że w następnym roku (2000) Chińczycy nie pozwalali przejechać tego odcinka, i jedynym sposobem było zabranie się z autobusem (rowery jadą na dachu).
Po stronie pakistańskiej z bezpieczeństwem nie jest tak już dobrze. Większość źródeł (i również nasze doświadczenie na trasie) wspomina że odcinek od Gilgit (lub od Chilas) do Islamabadu nie jest bezpieczny. Dość wspomnieć tylko, że o ile na odcinku Gilgit - przełęcz spotykaliśmy codziennie kilku rowerzystów, to na odcinku Gilgit - Islamabad ani jednego w ciągu 8 dni ! Napięta sytuacja w świecie arabskim dodatkowo skomplikowała sytuację. O ile parę lat temu region Gilgit był uznawany za bezpieczny, to teraz zdarzają się tam rozruchy i napady na turystów. Przykładowo takie zajścia miały miejsce na początku czerwca 2004 roku. Niektórych turystów ewakuowano helikopterem i wprowadzono godzinę policyjną.
Przed wyjazdem należy sprawdzić aktualną sytuacje polityczną szczególnie we wspomnianym obszarze (Northern areas) w ambasadzie Pakistanu, oraz od innych podróżników, którzy tam byli ostatnio np.forum na http://www.travelbit.pl (po polsku), lub na forum Lonely Planet - http://thorntree.lonelyplanet.com (po angielsku)

^ do góry

Psy

Po stronie chińskiej Karakorum Highway szczególnym utrapieniem rowerzysty są hordy bezpańskich psów. Trzeba bardzo na nie uważać - potrafią atakować grupowo. Najlepiej przed wyjazdem zaopatrzyć się w gaz pieprzowy - do kupienia w sklepach z militariami.

^ do góry

Choroba wysokościowa

KKH nie jest z pewnością dobrym pomysłem na wakacje dla osób mających lęk wysokości. Po stronie pakistańskiej droga często wiedzie wykutą w skale półką 200-300 m nad poziomem rzeki. Jazda wymaga mocnych nerwów - na całej długości KKH praktycznie nie ma żadnych barierek bezpieczeństwa. Zjazd z prędkością 50 km/h, mając po lewej stronie 300 metrową przepaść, a po drugiej wściekle ryczącą i dymiącą ciężarówkę, sunącą środkiem drogi pod górę, wymaga stalowych nerwów. Tak jak już wcześniej wspomniałem, krajobraz strony chińskiej jest zupełnie odmienny - droga prowadzi szerokimi bezpiecznymi dolinami.
Pobyt w najwyższych górach świata jest oczywiście związany z możliwością wystąpienia choroby wysokościowej. Dotyczy to zarówno samej przełęczy Khunjerab Pass położonej na wysokości 4720 m n.p.m. jak i położonej w Chinach 250 km od Kaszgaru Kara Kul - 3700 m. n.p.m.
Lepszym pomysłem wydaje się przejechanie KKH z północy na południe - po stronie chińskiej droga łagodniej się wznosi i pozwoli to na lepszą aklimatyzację.

^ do góry

Kupno i serwisowanie roweru

Chiny są oczywiście znane z rowerów - więc nie ma tam problemów z zakupem jednośladu, jednak należy mieć na względzie to, że w regionach objętych opisaną tu trasą sprzedawane są praktycznie tylko typowe rowery jednobiegowe. Modeli górskich nie spotka się. W Pakistanie jest zdecydowanie gorzej pod tym względem. Gdy zaistnieje konieczność naprawy bicykla rowerzysta musi liczyć wyłącznie na siebie. Oczywiście pewne naprawy (np. zespawanie pękniętej stalowej ramy, czy wulkanizacja dętki) można dokonać u mechaników samochodowych, których jest tu sporo.

^ do góry

Noclegi

Po stronie Chińskiej nie ma problemów z noclegami - dzięki płaskim dolinom wszędzie jest miejsce na rozbicie namiotu, a wielu przypadkach jest szansa na zrobienie tego w pobliżu rzeki, lub strumienia. Inaczej się ma rzecz w Pakistanie - Karakorum nie jest łaskawe dla podróżników i bardzo często przez parędziesiąt kilometrów droga ciągnie się wykutą w skale półką, nie dając nam najmniejszych szans na nocleg pod własnym dachem. Na szczęście - w przeciwieństwie do Chin turystyka jest tu lepiej rozwinięta i można znaleźć w wioskach tanie hoteliki. Pakistański standard hotelów odbiega bardzo od europejskiego, dotyczy to szczególnie tych najtańszych dla trampingowców. Za 2- lub 3-osobowy pokój z małą łazienką z zimną wodą płaci się od 1 do 5 USD od osoby. Koszt wynajęcia pokoju wyposażonego dodatkowo w przenośny wentylator, bardzo przydatny w tych szerokościach geograficznych, jest zwykle wyższy.

^ do góry

Jedzenie

W Chinach najczęstszą potrawą podawaną w miejscowych restauracyjkach jest ryż lub makaron z warzywami i kawałkami mięsa. Jest to bardzo pożywne, tanie i dobre. W Pakistanie najtańszym i najpopularniejszym daniem jest Dal - soczewica w sosie. Zarówno w Chinach, jak i w Pakistanie kupimy ciapati - placki z mąki zastępujące chleb. Bez dużych problemów można kupić w większych wioskach ciastka, napoje oraz wodę w butelkach. By zaopatrzyć organizm w płyny warto spożywać dużo owoców - szczególnie arbuzów i winogron. Do dezynfekowania wody warto zabrać tabletki odkażające.

^ do góry

Telefon, internet

W obydwu krajach nie ma problemu z dostępem do telefonu. W Pakistanie korzysta się z prywatnych telefonów oznaczonych żółtą charakterystyczną tabliczką "PCO". Przed rozmową należy ustalić z właścicielem aparatu cenę. W Chinach nadspodziewanie dobrze działają sieci komórkowe.

W paru wioskach, zarówno po chińskiej, jak i pakistańskiej stronie trasy jest możliwy dostęp do Internetu.

^ do góry

Pieniądze, banki

Pieniądze można wymieniać bez problemów tylko w większych miasteczkach (Kaszgar, Gilgit, Islamabad). Na prowincji nie przyjmowana jest zapłata w dolarach. Także karty płatnicze czy bankomaty są mało znane.

^ do góry

Zdrowie

W żadnym z objętych trasą krajów nie wymaga się od turystów obowiązkowych szczepień, ale z uwagi na stan sanitarny tych regionów warto zrobić szczepienia na żółtaczkę A i B - pół roku przed wyjazdem. Trzeba uważać na wodę i jedzenie - może występować zagrożenie amebą. Jemy tylko to co jest smażone, lub gotowane. Owoce, warzywa myjemy i obieramy. Wodę gotujemy, lub przynajmniej odkażamy. Warto do apteczki wrzucić więcej leków związanych z dolegliwościami żołądkowymi: węgiel, nifuroksazyd, smecta, gastrolit.

^ do góry

Transport

Niestety w Chinach tylko po chińsku, czasami tylko można spotkać kogoś, kto mówi po angielsku, lub rosyjsku, ale z uwagi na wzrastający ruch turystyczny będzie się to pewnie poprawiało. W Pakistanie bez większych problemów możemy używać angielskiego.

^ do góry

Koszty podróży

Odcinek

Cena, środek transportu, uwagi

Warszawa - Terespol

23 zł, PKP

Terespol  - Brześć

6 zł - Specjalny graniczny pociąg, wyładowany po brzegi przemytnikami. Koniecznie wypełnij deklarację celną (Tomożnaja deklaracja) - brak tego papierka na następnych granicach będzie podstawą do wymuszenia przez celników łapówki. Tutaj można też kupić za parę złoty voulcher , ale nie wiem ile jest warty

Brześć - Moskwa - Ałma Ata

Bilet koniecznie trzeba kupić w Brześciu, który leży na Białorusi. W Rosji (np. w Moskwie zapłacimy więcej)  Cena - 56 $ za najtańszą klasę - płackartny. W Moskwie trzeba przesiąść się z dworca Biełoruskiego na Kazański - (kursuje metro). Pociąg -Kazachstan- kursuje co dwa dni o godzinie 1.00 i jedzie 72 godziny. Na postojach (5-20 minut co 3-4 godziny) można kupić gorące jedzenie (pierożki, placki, bułki, chleb, ryby wędzone)  i owoce. Na drogę najlepiej wziąć zupki błyskawiczne i -chińskie- - na początku każdego wagonu jest samowar z dostępnym za darmo wrzątkiem

Ałma-Ata - Korgos

12 $. Z Ałma-Aty najkorzystniej wziąć taksówkę i dojechać do Korgos (ok. 5 godzin). Można też dojechać taksówka z dworca kolejowego za 300 T (2,5 $) - ok. 7 km do  nowego dworca autobusowego, z którego jest autobus państwowy - chyba raz dziennie do Korgos - ale jest trzykrotnie droższy od taksówki

Korgos - granica kazachsko- hińska

W Korgos trzeba wsiąść do specjalnego -granicznego- busika, (1-2$) a po przejściu kontroli kazaskiej, do następnego  (dowożącego na posterunek chiński) - płatne w dolarach

Granica - Urumchi

Dworzec autobusowy jest ok. 2 km od granicy - trzeba odpędzić się od taksówkarzy (nie dajcie się nabrać - będą mówić że nie ma żadnego dworca) i iść prosto - jedyną szeroką asfaltową drogą. Po ok. 2km po lewej stronie będzie budynek dworca. Autobus z leżankami kosztuje 23 $ jedzie się wygodnie  i miło - 13 godzin.

Można próbować dostać się do Yining i stamtąd też podobno są autobusy do Kaszgaru (nam powiedziano na miejscu, że nie ma takiego połączenia, ale później od innych ludzi słyszeliśmy, że tak jechali).

Urumchi - Kaszgar

21 $ - 36 godzin jazdy w łóżkach.

Kaszgar - Sost

10-30 $ , Kursują charakterystyczne biało - różowe autobusy chińskiego przewoźnika. Chiński posterunek graniczny jest w Tashurganie - ok. 100 km przed właściwą  granicą - tutaj należy dokonać odprawy paszportowej (dostaje się kwitek, bez którego nie przepuszczą na właściwej granicy). W Sost po stronie pakistańskiej trzeba się koniecznie zameldować na posterunku policyjnym (ciężko go samemu znaleźć - najlepiej pytać się)

Sost - Gilgit

ok. 5 $, 6 godzin autobusem pakistańskim - NATCO

Gilgit - Islamabad

ok. 7 $, ok. 17 godzin jazdy autobusem NATCO

Islamabad - Lahore

2 $ klimatyzowany bus. Lahore ma fatalną sławę, krążą opowieści o morderstwach turystów w tanich hotelach (potwierdza to przewodnik Lonely Planet). Najlepiej zatrzymać się w trochę lepszym hotelu niż za 1 $.

Lahore - granica pakistańsko-indyjska

2 $, obok dworca jest postój busów - do granicy jedzie z numerem -12-. Kursują też droższe taksówki. Uwaga - kierowcy busików czasem ukrywają numer i wmawiają że do granicy jeżdżą tylko taksówki.

Granica - Amristar

Zaraz za granicą jest postój taksówek, trzeba się ostro targować. Cena zaczęła spadać dopiero, gdy ruszyliśmy na piechotę w kierunku Amristaru. Wzięliśmy, razem ze spotkaną grupką Polaków busika; wyszło po 4 $ na głowę.

Amristar - Delhi

7 $ autobus - regularna linia. Autobus turystyczny. Biura podróży znajdują się przed dworcem kolejowym. Nie dajcie się zaciągnąć pod żadnym pozorem naganiaczom - wbrew temu co mówią - mają z tego całkiem niezłą prowizję.

Samolot Delhi - Warszawa

330 $ Samolot, Aeroflot,

Wszystkie ceny pociągów podane są ze zniżką dla studentów (o ile jest to możliwe)

Dane pochodzą z września 1999 roku.

^ do góry