Mongolia

Relacja | Galeria | Cele | Uczestnicy | Trasa | Wyposażenie | Sponsorzy |

Wyposażenie

Rower z przyczepkš

Waga

Z perspektywy zakończonej wyprawy możemy powiedzieć, że jednym z czynników, który doprowadził do nieosiagnięcia zamierzonych celów była zbyt duża waga naszego sprzętu. Mimo że, jak się dało odchudziliśmy bagaże, należało zabrać jeszcze mniej - dosłownie po jednej parze butów, koszulki, spodenek, itp...

Szacunkowa waga bagażu:

NAZWA
WAGA
Rowery
32 kg (2 * 16 kg)
narzędzia i części zapasowe
2 kg
sprzęt fotograficzny
3,5 kg
telefon satelitarny
5 kg
jedzenie
32 kg (2 * 16 kg)
ubranie i sprzęt biwakowy
28 kg (2 * 14 kg)
przyczepka
10 kg
SUMA
112,5 kg

Przyczepka była jedna - wieźliśmy ją na zmianę. Samego bagażu (nie licząc wagi rowerów) przypadało na jeden rower 35 kg i 45 na drugi rower (z przyczepką). Do tego dochodziła jeszcze woda: do 25 litrów. Czyli największe możliwe obciążenie rowerów rozkładało następująco:

  • rower bez przyczepki: 45 kg
  • rower z przyczepką: 60 kg

A cały sprzęt (razem z rowerami) ważył 140 kg, i taka właśnie wagę musieliśmy targać przez przełęcze dochodzące do 2500 m

Sprzęt rowerowy

Waga, waga, jeszcze raz waga. Cały nasz dobytek jest optymalizowany pod tym kątem. Narzędzia rowerowe sporo ważą, tak więc można tutaj sporo zyskać. Zamiast oryginalnego bacika do zdejmowania kasety, zrobiłem patent składający się z małego klucza szwedzkiego oraz kawałka łańcucha (zaoszczędzone ok. 300 g). Zamiast kompletów imbusów, śrubokrętów, imadełka oraz klucza do szprych kupiłem tools Crank Brothers (85 zł) ważący jedynie 168 gramów. Narzędzie jest bardzo poręczne i wysokiej jakości.

Dosłownie w ostatniej chwili przyszły sakwy od firmy Cumulus - jestem pod wrażeniem - nie spodziewałem się że będą to takie dobre sakwy. Wykonanie i parę sprytnych rozwiązań, skłania mnie do stwierdzenia, że wreszcie w Polsce mamy porządnego producenta sakw. Firma Cumulus dodatkowo przygotowała sakwy specjalnie na wyprawę TransGobi2002 - został dodany trzeci hak, oraz specjalny dodatkowy pasek ściągający komin sakwy (podobnie jak w plecakach np. firmy Karrimor)

 

Spis sprzętu, narzędzi, oraz części zapasowych rowerowych:

  • rowery Gary Fisher Tasajara i Marlin + amortyzator Rock Shox Judy XC, Napęd - 8 biegowy (zmieniony z "9-tki") przerzutka tylna: Deore LX, przednia: Alivio, wspornik siodła i kierownicy: Bontrager, siodełko: Specjalized, pedały: SPD Shimano 515
  • sakwy tylne - Cumulus Tour 50
  • bagażnik tylny - Gary Fisher - aluminiowy
  • woreczki na podjadki
  • gumy - espadndery
  • koszyki na bidony
  • łatki
  • dętka
  • opona
  • pompka
  • klucz płaski (8/10)
  • płaski klucz 6/7
  • klucz szwedzki mały
  • klucz zaciskowy duży (ciężki)
  • klucz płaski "rowerowy"
  • pilniczek 2* *płaski i okrągły)
  • klucz do kasety
  • zapięcie
  • licznik
  • bidon *3
  • rękawiczki robocze
  • Zestaw Crank Brothers (imbusy - 4,ˇimadłoˇśrubokręt krzyżak + płaski, klucz do szprych)
  • WD40 - najmniejsze opakowanie
  • pędzelek do czyszczenia kasety
  • olej do łańcucha
  • Zestaw Crank Brothers smar ŁT
  • szprychy
  • śrubki, podkładki
  • klocki hamulcowe (zapasowe)
  • linka hamulcowa (zapasowa)
  • linka do przerzutki (zapasowa)
  • uszczelka + końcówka do pompki (zapasowe)

Zestaw naprawczy

Sprzęt biwakowy

Nocleg

Namiot
Mieliśmy jeden namiot - Marabut Komodo - dwuosobowy, dwupowłokowy. Najważniejszą zaletą była niska waga: 2,7 kg (po odrzuceniu paru śledzi i szpilek). 2 osoby z małym bagażem mieszą sie spokojnie, rowery i sakwy zostają na zewnątrz, usypane na kupę. Marcin miał śpiwór puchowy, a Jacek syntetyczny, i dlatego to on w górach, w nocy przy -10° C zakładał wszystko co miał na siebie.




Spis sprzętu biwakowego

  • namiot
  • karimata
  • śpiwór puchowy i syntetyczny

Sprzęt kuchenny

Kuchnia
Przed maszynka Promuswyprawą kupiłem najlepszą wg mnie maszynkę - Primus MultiFuel. Waga: ok 500g, możliwość stosowania wielu paliw (benzyna, nafta, olej napędowy i gaz) oraz wolnostojąca konstrukcja (butla leży obok, połączona wężem) to spore zalety wynagradzające wysoka cenę. Maszynka się doskonale sprawdziła na benzynie 76 oktanowej (no... może trochę kopciła czasem)

W spisie rzeczy może dziwić niektórych taka ekstrawagancja jak:

  • przyprawy (nauczyłem się wozić taki zestaw: papryka, pieprz, sól, curry, przyprawa do spaghetti od pewnego japończyka, który w 5 lat jechał na rowerze dookoła świata) - dodaje zdecydowanie smaku i urozmaica nawet najgorsze chińskie zupki, czy makarony i kaszki kus-kus z sosami
  • ściereczka - niby na pustyni ekstrawagancja, ale po przyjeździe nadawała się do wyrzucenia - tak była brudna (a to wszystko mogło wsiąknąć np. w śpiwór puchowy) - służyła do mycia menażek
  • czajnik i patelnia - po co to na pustyni ??? Mieliśmy po jednej menażce. Były one wiecznie brudne - rano kaszka z musli, po południu chińskie zupki, a wieczorem danie liofilizowane.... Jedynym czystym naczyniem, był właśnie czajnik - dzięki temu przez wiele dni nie musieliśmy myć naczyń, a herbata nie miała posmaku chińskiej zupki.

Spis sprzętu kuchennego

  • palnik + butla na benzynę
  • kanister 5 litrów
  • menażka
  • patelnia
  • czajnik
  • dziwka
  • kubek
  • łyżkowidelec aluminiowy
  • przyprawy
  • nóż
  • ściereczka
  • worek na wodę

Woda

Tankowanie wodyCertisil - odkażanie wodyWoda, a właściwie jej dostępność to absolutnie najważniejszy czynnik który decydował o powodzeniu wyprawy.

W Ułan Bator kupiliśmy dwa kanistry 25 litrowe, które póżniej wieźliśmy na przyczepce. Jednak rzeczywistość zweryfikowała teorię, i po paru dniach pozbyliśmy sie jednego - nie byliśmy w stanie uciągnąć 50 kg na przyczepce pod górę (przełęcze sięgały 2500 m).

Założenia były następujące: na jedną osobę przypada ok. 6-7 l wody na dzień. Pełny baniak wody + napełnione wszystkie bidony i worek na wodę (4 litry) starczały na 2 dni z małą rezerwą półdniową. System ten sprawdził się. Mieliśmy jedynie jedną sytuację, kiedy miała być studnia, a jej nie mogliśmy znaleźć. Musieliśmy się ratować nabraniem wody z kałuży.

Według map mieliśmy po drodze 8 wiosek - czyli między nimi do przejechania było od 50 do 200 km. Liczyliśmy na studnie, które były zamieszczone na satelitarnej mapie amerykańskiej - niestety była ona tak niedokładna, że znaleźliśmy jedynie jedną (zresztą i tak pływał w niej rozkładający się lis). Później nauczyliśmy się, że w górach jest więcej wody i dlatego łatwiej można było spotkać skupiska paru jurt, gdzie bez problemu tankowaliśmy (zdjęcie z lewej)

Oczyszczanie wody

Do odkażania wody używaliśmy tabletek Certisil. Są one dostępne w wersjach: 1 tabletka na 1, 5 oraz 10 litrów wody. Cena - 50 zł za 100 tabletek (na 100 l wody)

Jedzenie

Założenie: jedzenie które musimy zabrać musi nam starczyć na 23 dni jazdy. Naszą dietę układaliśmy na podstawie doświadczeń Marka Kamińskiego. Oczywiście w naszych warunkach, kiedy było zdecydowanie bardziej gorąco, główny nacisk był położony na łatwo przyswajalne węglowodany, zamiast tłuszczy i białek. Według obliczeń każdego dnia powinniśmy przyjąć ok. 3500 kcal.

Popołudniowy obiadek

Robimy przegląd wszystkich produktów - do zabrania zakwalifikowane zostały jedynie te z największym współczynnikiem ilości kalorii do wagi. Są to: liofilizaty, kasza kus-kus, ryż, makaron, kaszki dla dzieci, mleko w proszku, orzechy, musli i rodzynki. Następne kryterium to czas gotowania - pojechały z nami jedynie te dania, które można zrobić na samym wrzątku, bez gotowania. Po długich wyliczeniach ustaliliśmy dietę:

Śniadanie:

  • kaszka mleczno ryżowa
  • mleko w proszku
  • musli
  • rodzynki
  • orzechy

Gotowanie zupek chińskichObiad

  • po 2 szt. zupek chińskich Vifon

Środek dnia - "dopalacz"

  • baton Mars, Snikers, lub Lion

Kolacja

  • 18 dni - liofilizaty
  • 4 dni - puree z kotletami sojowymi

Rezerwa:

  • 5 porcji - ryż z sosem
  • 3 porcje - porcja kuskus + sos

 
Całe jedzenie - 16 kg

Dodatkowo spożywaliśmy "dopalacze" takie jak: kisiel, cukierki z witaminami, Fantomalt (proszek węglowodanowy) - dosypywany do picia, lub jedzenia.

Po podliczeniu wszystkiego wyszło że musimy zabrać 16 kg jedzenia, co daje 660 g na dzień. Dla porównania - w ciężkich warunkach polarnych przyjmuje się ok. 900 g./dzień

Czekolada - lepsza od batonów byłaby czekolada - jest lepiej przyswajalna, jednak zdajemy sobie sprawę, że 23 tabliczki natychmiast się rozpuszczą podczas upału. Batony trzymały się lepiej.

Liofilizaty - ze sporym trudem udaje nam się znaleźć liofilizowaną (czyli całkowicie odwodnioną) żywność. Firma Lyovit (www.lyovit.com.pl sprzedaje ok. 120 g. paczki w czterech smakach, które po uwodnieniu zamieniają się w półkilogramowy wspaniały obiad, który z kolei - co ważniejsze - dostarczy naszemu organizmowi aż 1000 kcal.
Do wyboru mamy smaki:

  • filet z indyka w sosie cytrynowym (ryż)
  • meksykańska (ryż)
  • chińska (ryż)
  • strogonow (makaron)

Dlaczego nie miejscowe jedzenie ?
Spyta ktoś dlaczego nie uzupełnialiśmy zapasów po drodze - w mongolskich wioskach ? Po pierwsze wcale tak dużo tych wiosek nie było, po drugie jedzenie mongolskie słynie wręcz ze swojej "niezjadliwości" - no... powiedzmy, że jest bardzo charakterystyczne. Od osób które już odwiedzały Mongolię wiedzieliśmy, że podstawą kuchni mongolskiej jest mięso, oraz produkty mleczne. Parę takich ciężkostrawnych posiłków mogłoby nam rozstroić zupełnie żołądki co przypłaciliśmy by w najlepszym razem biegunkami, co z kolei jak wiadomo, na dłuższą metę osłabia potężnie organizm.

Foto

Mieliśmy dwa zestawy sprzętu fotograficznego. Niestety sporo ważyły - szczególnie mój (ok 2,5 kg) ale myślę, że zdjęcia, które można teraz oglądać (galeria) wynagradzają trudy dźwigania tego złomu. Jacek robił na negatywach, a Marcin na slajdach (Sensja, Provia, Velvia) oczywiście oboje na Fuji.

Marcin

  • Aparat
    • Nikon F-601
  • Obiektywy:
    • Nikorr 50 1.8
    • Sigma 28-105 2.8-4.0
    • Sigma 70-300 4.0-5.6.

Jacek

  • Aparat
    • Contax G2
  • Obiektywy:
    • 35 mm i 50 m

 

Telefon satelitarny



P
osiadaliśmy telefon satelitarny w systemie immarsat pożyczony od "Gazety Wyborczej". Był on przeznaczony do składania relacji dla Gazety, do dawania znaku życia, oraz w razie czego do wezwania pomocy. Byliśmy umówieni z agencją turystyczną z Ułan Bator, że w razie czego podamy im namiary GPS i w ciągu 1-2 dni przyjadą po nas. Na szczęście nie byliśmy zmuszeni do wykorzystania tego. Na całe 3 tygodnie wystarczył zapas dwóch naładowanych akumulatorów. Telefon sprawował się dobrze, ale trochę nerwów i czasu zajęło nam nauczenie się, że antenę trzeba dobrze wycelować na "naszego" satelitę.





GPS

W orientacji w terenie wspomagał nas GPS eTrex Vista firmy Garmin. Sprawował się dobrze, ale niestety mapy, które posiadaliśmy były zdecydowanie za mało dokładne.













Na górę stronyWróć Strona Główna Poczta

 

 
Serwis wyprawy znajduje się na serwerze "Rowery od A do Z" - Polski Portal Rowerowy wRower.pl